— Wydaje mi się, że większość stołujących się tu osób

nie jest jakoś specjalnie głodna. A mimo tego, przysłowiowo trzęsą im się uszy — zauważyła Wróżka z Kiszonek.
Pokiwałeś głową. Wiedziałeś, że mimo szarozielonej karnacji i bijącego od niej zbyt dojrzałego zapachu, intelekt Wróżki nie jest ani trochę nadgniły.
— Domyślam się, że ty nic nie jadłeś od rana, wiedząc, że poproszę cię o dłuższe spotkanie tutaj. Możliwe, że nawet wczoraj zrezygnowałeś z kolacji — kontynuowała Wróżka.
Znów pokiwałeś głową. Na wczorajszy obiad była sama zupa. Wyłącznie głód umożliwiał Ci względne tolerowanie tego, co zawierał twój talerz.
— I mimo tych wszystkich przygotowań, jesz bez żadnego entuzjazmu. Co więc odróżnia cię od nich? — Wróżka znów omiotła wzrokiem salę.