Czy dźwiękowiec na koncercie w ogóle słyszy muzykę?

Wszyscy dźwiękowcy których znasz są na ciebie obrażeni, więc było by lepiej aby to pytanie w ogóle w tobie nie zakiełkowało. No ale…
Wchodzisz na forum dźwiękowców, rejestrujesz się za pomocą tymczasowego maila i pytasz. Kilkaset postów później, rozumiesz, że uczestnicy nie muszą się przecież na czymkolwiek znać. Nie muszą być nawet dźwiękowcami. I że to nie jest zbyt mądre ufać mądrości forum, bo było pierwsze w wyszukiwarce. Równie dobrze mogłeś zadać to pytanie na Onecie pod artykułem o Smoleńsku.
„Prawdziwe fora się nie nazywają, przecież!” - przypominasz sobie słowa jakiegoś entuzjasty czegoś tam.
Twój brat trochę kiedyś hackował i chciał znaleźć miejsce z prawdziwymi hackerami. Długo szukał i się okazało, że oni nie mają forum, tylko spotykają się na obiedzie co czwartek. Jak się dowiedzieli, że to odkrył, zaproponowali mu honorowy udział. On jednak uznał, że jest lepszym detektywem niż hackerem.
Ale wracasz do dźwiękowców. Dosłownie, bo dzwonisz i przepraszasz. Oferuje odpokutowanie. Po miesiącu czujesz się na tyle pewny w relacji, że zadajesz pytanie. Wychodzi na to, że słyszy, ale inaczej. Już nawet na forum pisali lepiej. Zrywasz kontakt i zatrudniasz brata.