Nakładając dwie, w założeniu identyczne porcje,

masz zawsze świadomość która z nich jest dla ciebie.
Ponieważ nierzadko jesteś w trakcie całego procesu obserwowany, starasz się by nosił on znamiona niewinnej losowości.
— Śmiało, bierz którą chcesz, obie są takie same. — Zachęcasz, pokrywając wybrankę polem przestrzeni osobistej.
Jednak tym razem nie doceniłeś impertynencji gościa. Jego ręka przenika przez granicę i zagarnia przeznaczony tobie talerz.
— Dzięki!
Dopiero gdy wychodzi, oferujesz dokładkę.