Nie jesteś dobry w rozpoznawaniu rzeczy.

Codziennie wieczór zaskakuje cię już w nocy. I pora spać.
— Nie jesteś ani trochę romantyczny — mówi któraś, co powoduje że zastanawiasz się nad urokiem podwójnych zaprzeczeń w rodzimym języku. Ale może to wcale nie było.
Więc mówisz o tej wadzie rozpoznawania, w co przecież musi także wchodzić odczytywanie znaków. Ładnie to uzasadniasz i możesz zasnąć w ciszy.
— No chodź. — Budzi cię w nocy.
Zamiast rozwodzić się nad własnym szczęściem (bo przecież powinieneś wiedzieć, że większość ich w nocy śpi zamiast chcieć kogoś budzić), przewracasz się na drugi bok i coś mruczysz.
Jednak nie daje za wygraną, i już po nawet udaje ci się ją tak przytulić, że przez ponad piętnaście minut nie więdnie ci ręka.
Piętnaście minut okazuje się zbyt małą ilością czasu. Nie zasnęła jeszcze i ma pretensje, że zabrałeś. — Nie jesteś ani trochę romantyczny.
Ale naprawdę, ile razy trzeba to tłumaczyć?