No bo gdzie mieści się twarz rośliny

nie będącej kwiatkiem?
— Jestem strasznie odwodniony… — poskarżył się Dąb.
W pniu?
— Ależ dziś praży! — zawtórowała mu Trawa.
Na każdym jednym źdźble?
— Tu w cieniu jest całkiem spoko. — zwrócił uwagę Mech.
Wycięta z kępki?
— Dobrze, że mnie podlewają. — odetchnęła z ulgą Dynia.
Na samym owocu?
Po kilku dniach takich takich rozważań, Ilustrator zwrócił się do Programisty, by ten stworzył mu Algorytm.
— To tak nie działa, na początek muszę mieć jakieś dane. — zirytował się Programista.
— Nie martw się tym! Po prostu go napisz! Gdziekolwiek on zadecyduje, ja tam walnę buźkę! — uroczyście obiecał.
Algorytm powstał, po czym mielił i mielił. I mielił. W końcu się wkurzył, przerwał mielenie i uznał, że jak już naprawdę potrzeba mieć twarz na czymś, co naturalnie jej nie ma, to można gdziekolwiek. Dodał jeszcze, że wolałby być Algorytmem do czegoś przydatnego. Ilustrator został zwolniony. Na Programistę się obraził.
— To ja powinienem być obrażony! — twierdzi do dziś Programista.
— Mielę i mielę i za chuja tu nie znajduję morału. — poskarżył się Inny Algorytm. — Mam nadzieję, że nie zostałem źle napisany. — dodał.