Pan miał dożywocie i jakimś cudem

zaczęła do niego pisać mała dziewczynka. Końcówka podstawówki max. Jakoś im się tak miło i wyjątkowo pisało, że listy stawały się coraz dłuższe i coraz pełniejsze różnorakich emocji. I nagle przestał być to dla dziewczynki projekt szkolny. Był zakaz odwiedzin. Zresztą, i tak by jej nikt nie pozwolił pójść odwiedzić. Oboje tęsknili nie za bardzo wiedząc o co chodzi.
Mijały lata i można było powiedzieć, że to już jakaś miłość jest. Niemożliwa, wydawać by się mogło. Ale powstał plan.
Najpierw młoda zmieniła płeć. Potem popełniła dość mało fajne przestępstwo. Takie, z którym nie sympatyzuje się w filmach, niezależnie od tego jak dobrze się zna motywy bohatera.
W okolicy nie było innych ostrych więzień i tak dziewczyna będąca już chłopcem została ciotą swego wiekowego już, ale nadal potrafiącego miłować partnera korespondencji. No, nie do końca ciotą. I w ogóle było to dość słodkie.