Potężny słoik dżemu zastanawiał się.
Najpierw włożono doń nóż (gęsty dżem ześlizgiwał się z niego bezbłędnie), potem łyżeczkę do herbaty (i jej powierzchnia nośna okazała się zbyt skąpa by utrzymać na sobie słodkie grudy), a na koniec łyżkę do zupy (sukces). Reszta była już formalnością.
— To mój ulubiony słoik na dżemy — oblizała się do gości pulchna właścicielka, która za każdym razem zaczynała od noża.