To nie jest Twój pokój.

Położyłeś się spać zaliczywszy dzień na 50%. To była Twoja osobista ocena. Ani myśli przed snem, ani tym bardziej uczestnicy dnia nie przywiązywali do niej żadnej wagi. To było trochę nie fair, bo właśnie myśli przed snem i uczestników dnia obarczałeś winą za tak mierne osiągnięcia. By skarcić choć jednego winowajcę, zasnąłeś dość szybko.
I budzisz się z właśnie takim spostrzeżeniem. Nie jak w filmach, że wszystko jest niby takie samo ale… To jest, kurwa, cudzy pokój.
Energicznie wstajesz, ćwiczysz, myjesz się i ubierasz. Zamierzasz po pracy podjąć zwycięską próbę wrócenia do siebie. Zawracasz w drzwiach, by spożyć pełnowartościowe śniadanie. W międzyczasie przychodzą właściwi lokatorzy. Nie poznają Ciebie, ani Ty ich, więc zjadasz spokojnie do końca, pakujesz naczynia do zmywarki, wstawiasz na krótki program i opuszczasz budynek.
Praca nie zasługuje na osobne zdanie, ale przynajmniej trzymają tam Twój adres. O siedemnastej idziesz więc do Empiku sprawdzić na mapie gdzie to jest.
Oczywiście, zapominasz i pytasz kilkuset przechodniów o drogę. Każdy mówi co innego, ale żaden nie jest zaskoczony. Składasz ich wypowiedzi i trafiasz.
Światła rozpalone, zmywarka włączona, lodówka otwarta, pranie kisi się w pralce. Dobrze, że chociaż woda zakręcona.
Kładziesz się, przyznając sobie 75%. Chyba że to jednak nie tu.
 Zasypiasz.