Wyliczasz swoje wszystkie byłe zwierzęta.

Naturalnie, dodajesz kilka na tyle pośrodku, by były w miarę świeże i na tyle blisko początku, by było trudno zweryfikować czy naprawdę.

Był bardzo inteligentny, ale ciągle uciekał. Gdy w końcu wracał to miał poczucie winy i coś zawsze przynosił. Zabawne, raz przyniósł w pysku ostatnią część Millennium akurat gdy kończyłam drugą!”

Kochał mnie, ale robił wszystko po swojemu. Nie zjadał większości rzeczy które powinien był lubić. Jeśli naprawdę był głodny, jadł z takim fochem, że trzeba było pół domu potem sprzątać. Myślę, że miał kogoś na boku.”

Nie wiem czemu go w ogóle miałam. Całe dnie przepierdzielał na bieżni i nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. Gdy podchodziłam bliżej, zazwyczaj chował się i wychodził dopiero, gdy myślał że mnie nie ma.”

I tak dalej. Kilka miałaś nawet na raz, na co słuchacze kręcą głową z niedowierzaniem i/lub podziwem.

Czasem nawet kogoś poznajesz. Litości.