Zwymiotowałeś przez przypadek na własny balkon i przyszedł mróz.
Nie chcesz skrobać by nie niszczyc kafelków, masz więc pomysł by sprowokować dzieciarnię do jednostronnej wojny na śnieżki. Schowasz się potem za barierką, by musiały lobować i w ten sposób pozyskasz surowiec na przykrycie bełta przed wizytą mamy.
Ale gnojki nie ciskają już tak celnie jak ongiś, a poza śniegiem rzucają w ciebie też kurwami i lodem. Okna jakoś przeżywają, ale to szklane wokół barierki otrzymuje pęknięcia i rysy.
Zaciągasz więc rolety.
— No ale odsłoń te okna, jest jeszcze widno przecież!
— Zacięły się, jutro przychodzi pan.
O dziwo, wytłumaczenie przechodzi. Nawet to co ugotowałeś zostaje oszczędnie pochwalone.